Strona 1 z 1

"Nie daliśmy się!" - przjacielska dłoń, słowo, rada

PostNapisane: 23 kwi 2012, o 18:20
przez nell
Pasja motocyklisty związana jest z ryzykiem, dużym ryzykiem, czasami ekstremalnym. Pomyślałam o kolegach, przyjaciołach - pomogli, byli z nami, już nie jeżdżą, może odeszli. "Próbom na jakie wystawia nas los, nigdy nie będzie końca."(R.M.Pirsig). Co powinni oni, którzy mnie nie zawiedli, usłyszeć?
Bo najczęściej jest tak, że chcieliśmy powiedzieć - nie zdążyliśmy. Albo, nie było okazji - więc nadrabiam tutaj ;)

Re: "Nie daliśmy się!" - przjacielska dłoń, słowo, rada

PostNapisane: 24 kwi 2012, o 11:09
przez nell
Nic nadzwyczajnego. Dam przykład- Jako początkujący kierowca, ustawiając samochód cofnęłam przy otwartych drzwiach ( obok słupa). Drzwi Fiacika zgięły się i wyglądały jak ja: żałośnie.
Kierowca sąsiedniego samochodu podszedł do drzwi i na kolanie ułożył na tyle ich kształt, że zamykały się i otwierały: Może pani jechać, można zostawić - spokojnie. Ze zdumienia nie zdążyłam nic powiedzieć.
Teraz mówię: Dla początkującego dokonał Pan cudu edukacji- maszynę się dotyka czasami łagodnie, czasami brutalnie, zawsze stanowczo - ma służyć. Czy tak?
Wdzięczna byłam przez lata - teraz dziękuję.

Re: "Nie daliśmy się!" - przjacielska dłoń, słowo, rada

PostNapisane: 29 kwi 2012, o 13:48
przez nell
W Waszych relacjach z rajdów można znaleźć wiele przykładów.
Oto wiadomości o fatalnej aurze(tak mokrej i minusowej, że siadają motocykle) powodują, że koledzy tutaj sekundują każdej godzinie Tych co w trasie:
"Wytrzymają bo muszą i potem będą z tego dumni. To prawdziwy KATYŃSKI rajd, któremu chyba nic nie dorówna. Czasem człowiek sam się dziwi ile może wytrzymać. Trzymam kciuki."
Wytrzymają - bo koledzy w nich wierzą ( z postu jendrkaGS). Przypomina mi się Gillaumet z " Ziemi planety ludzi" A. de Saint Exupery: wytrzymać na szczytach Andów, bo koledzy go szukają, a w ostateczności wcisnąć się w lodową skałę - by choć ciało znaleźli i odpuścili poszukiwania.
A potem Koledzy uścisną dłoń, po męsku: "Tego co zrobiłeś, nie zrobiłoby żadne zwierzę." ( ba! nie wytrzymałby pirszoklaśny motocykl - bo oblodzony samolot spadł).

Re: "Nie daliśmy się!" - przjacielska dłoń, słowo, rada

PostNapisane: 1 maja 2012, o 08:34
przez nell
No więc wróćmy do Kubusia Puchatka - nie daliśmy się, bo:
- nie mędrkowaliśmy jak Kłapouchy
- nie trzęśliśmy się ze strachu jak Prosiaczek
- nie brykaliśmy jak Tygrysek
- nie lamentowaliśmy jak Kangurzyca
....... tylko braliśmy wzór z Puchatka: "Wszystko jest - i jest jak należy." Ogarnąć trzeba się w sobie.
Jeżeli dało się przeżyć spory szmat czasu - to wielu jako dłużnikom Kubusia Puchatka.

Re: "Nie daliśmy się!" - przjacielska dłoń, słowo, rada

PostNapisane: 1 maja 2012, o 08:41
przez barył1
nell napisał(a):No więc wróćmy do Kubusia Puchatka - nie daliśmy się, bo:
- nie mędrkowaliśmy jak Kłapouchy
- nie trzęśliśmy się ze strachu jak Prosiaczek
- nie brykaliśmy jak Tygrysek
- nie lamentowaliśmy jak Kangurzyca
....... tylko braliśmy wzór z Puchatka: "Wszystko jest - i jest jak należy." Ogarnąć trzeba się w sobie.
Jeżeli dało się przeżyć spory szmat czasu - to wielu jako dłużnicy Kubusia Puchatka.

:twisted: :twisted: :twisted: :twisted: :twisted:

Re: "Nie daliśmy się!" - przjacielska dłoń, słowo, rada

PostNapisane: 1 maja 2012, o 22:34
przez nell
O ! :) Wielu rzeczy można nauczyć się od Puchatka np życzliwości. WIĘC:
Bardzo dobrej środy! - to już za parę minut

Re: "Nie daliśmy się!" - przjacielska dłoń, słowo, rada

PostNapisane: 4 maja 2012, o 08:29
przez nell
Gdyby Wątek miał hasło KTO CI DOKOPAŁ ? - wpisów byłoby więcej. Czy dlatego, że jesteśmy pamiętliwi? Czy zło za skórą dolega?
A tymczasem balsam - doświadczone dobro - skuteczny na wszystkie dolegliwości. Leczy i buduje wspólnotę.

Re: "Nie daliśmy się!" - przjacielska dłoń, słowo, rada

PostNapisane: 4 maja 2012, o 21:25
przez nell
Czasami mamy pretensje , że nikt nam nie pomaga, choć mógłby a nawet powinien:
"Pewien pasażer atlantyckiego liniowca błąkał się szukając swej kabiny. Steward zapytał: Jaki jest numer Pańskiej kabiny?
Pasażer odparł: Nie zapamiętałem numeru! Ależ to bez znaczenia. Ja poznam moją kabinę na pewno - zauważyłem, że przez jej iluminator widać latarnie morską".