Wspomnienia...

Wspomnienia...

Postprzez Michał 3 mar 2009, o 17:48

Jakie ma się ważenia po Rajdzie Katyńskim?

Ilu uczestników tyle zdań na ten temat, ale chciałbym podzielić się swoim.
Z jednej strony po to, by otworzyć temat, z drugiej aby być może dopomóc w podjęciu decyzji o uczestnictwie (lub nie) w Rajdzie tym, którzy jeszcze jej nie podjęli.

Rajd Katyński był dla mnie przygodą obfitą ze wszech miar w najróżniejsze odczucia. Od zachwytu, wzruszeń i szczęścia, po złość, rozczarowanie, żale do innych, ale także do siebie. Kiedy jedziemy spokojnie, świeci sloneczko, podziwiamy piękno przyrody - jest git. Serce w piersi rośnie. Odwiedzamy cmentarze, składamy kwiaty i zapalmy znicze, spotykamy się z Rodakami - łza kręci się w oku. Ale też czasami jedziemy w deszczu, zimno, rozkładamy namioty po ciemku w mokrym lesie, gubimy się na trasie, komuś zabrakło paliwa, tempo jazdy jest takie, że nie jednemu motocykliście włosy jeżą się na całym ciele - wtedy człowiek nieraz zadaje sobie pytanie "po co mi to było"...

Jakie wrażenia zostają? Wydaje mi się, że wszystko zależy od tego, z jakim nastawieniem zapisujemy się na Rajd. Kiedy kilka lat temu, kiedy zaczynałem śledzić wszelkie informacje dotyczące Rajdu, zauważyłem, że w dokumentach wymaganych do rejestracji uczestnictwa była deklaracja, iż uczestnik liczy się z tym, że wyprawa wymaga dużej odporności fizycznej i psychicznej. Pomyślałem sobie - co może wymagać składania aż takich deklaracji? No właśnie... Teraz już wiem.

Zawiedziony będzie każdy, kto zapisując się na Rajd nastawia się wyłącznie na turystykę, zwiedzanie, wypoczynek i dobrą zabawę. Oczywiście wszystkiego po trochu można zakosztować, jednak nie taki jest cel i charakter wyjazdu. Jedziemy po to by uczcić pamięć tysięcy naszych Rodaków, pomordowaych na tamtych ziemiach. Pokazać żyjącym, że pamiętamy, zamanifestować propagandzie prosowieckiej, że znamy prawdę i będziemy jej bronić. Rajd jest doskonałą okazją na zweryfikowanie swojej postawy patriotycznej, ale też sprawdzenia siebie, swoich umiejętności, tak radzenia sobie z motocyklem i ze sobą w nieraz w spartańskich warunkach, jak i umiejętności odnalezienia się we wspólncie, która niewątpliwie zawiązuje się na te kilkanaście dni.

Jakie wrażenia zostały? Różne. Na dzień dzisiejszy jestem zdania, że Rajd naprawdę wart jest tego wysiłku i poświęcenia, i bardzo chcę przeżyć go po raz kolejny.
Avatar użytkownika
Michał
 
Posty: 246
Dołączył(a): 23 lut 2009, o 22:52
Lokalizacja: Otwock
Imię: Michał
Nazwisko: Korczyk
gadu: 3707329
tlen: 0

Re: Wspomnienia...

Postprzez CzarnyR 3 mar 2009, o 18:45

Michał napisał(a): tempo jazdy jest takie, że nie jednemu motocykliście włosy jeżą się na całym ciele - wtedy człowiek nieraz zadaje sobie pytanie "po co mi to było"... .


Ja na RK nie byłem więc zastanawiam się w jakim celu takie tempo :?:
Jestem w stanie zrozumieć napięty program ale czy aby nie bezpieczeństwo powinno być na miejscu pierwszym :?:
Avatar użytkownika
CzarnyR
 
Posty: 55
Dołączył(a): 23 lut 2009, o 13:19
Lokalizacja: Dębica
Imię: Robert
Nazwisko: Undas
gadu: 0
tlen: 0

Re: Wspomnienia...

Postprzez Michał 3 mar 2009, o 19:16

Widzisz... na rajdzie też takie pytania padały, i były nieraz początkiem naprawdę burzliwych dyskusji. Było parę momentów, kiedy trzeba było nieźle pomykać, żeby nie odstawać. Nie obyło się też bez tragicznych skutków tej jazdy. Nie można jednak wszystkiego zwalać na napięty grafik czy organizację, sporo zależało też od samodyscypliny uczestników i szefów poszczególnych grup. Właśnie na wypadek takich sytuacji wspomniana przeze mnie deklaracja traktowała o "odporności psychicznej i fizycznej"... Co prawda w zeszłym roku Organizatorzy z niej zrezygnowali ale w tym podobno ma być znów przywrócona.
Avatar użytkownika
Michał
 
Posty: 246
Dołączył(a): 23 lut 2009, o 22:52
Lokalizacja: Otwock
Imię: Michał
Nazwisko: Korczyk
gadu: 3707329
tlen: 0

Re: Wspomnienia...

Postprzez CzarnyR 3 mar 2009, o 19:53

Michał napisał(a): Było parę momentów, kiedy trzeba było nieźle pomykać, żeby nie odstawać. Nie obyło się też bez tragicznych skutków tej jazdy. Nie można jednak wszystkiego zwalać na napięty grafik czy organizację, sporo zależało też od samodyscypliny uczestników i szefów poszczególnych grup.


Czyli jakie te prędkości bywały :?:
A czy był podział na grupy w zależności od planowanej prędkości jazdy bądź umiejętności :?:
Avatar użytkownika
CzarnyR
 
Posty: 55
Dołączył(a): 23 lut 2009, o 13:19
Lokalizacja: Dębica
Imię: Robert
Nazwisko: Undas
gadu: 0
tlen: 0

Re: Wspomnienia...

Postprzez Michał 3 mar 2009, o 20:42

Najgorzej wspominam dojazd do Kijowa, była kiepska pogoda, padała mrzawka i już się ściemniało, a co niektórzy musieli napędzać miejscami 140-160 km/h w tym akurat przypadku można obciążyć winą prowadzący nas radiowóz milicji, ponieważ mimo prośby by jechali spokojnie oni sunęli ponad setką.
Cały szpaler motocykli był bardzo długi więc kiedy przód balansował w okolicach 100 km/h tył ,musiał już nadganiać takimi kosmicznymi jak na te warunki prędkościami - tzw. efekt "jojo". Tego typu sytuacja, kiedy milicja miała własną filozofię prowadzenia grupy nie zdażyła się tylko ten jeden raz...

Sam widzisz, że nie wszystko można przewidzieć ale na wszystko trzeba być przygotowanym.

Byliśmy podzieleni i przez wiekszość trasy jechaliśmy w grupach. Jakie były kryteria przydzielania do grup, tego dokładnie nie wiem. Jeżeli uczestnik stwierdził, że styl jazdy grupy mu nie odpowiada mógł się przenieśc do innej, musiał tylko powiadomić o tym swojego grupowego. Wszystkie te szczegóły zawarte są w Regulaminie RK, ale chyba mało kto dokładnie się z nim zapoznał przed wyjazdem.

Najtrudniejsze były momenty, kiedy jechaliśmy wszyscy razem, szczególnie przejeżdżając przez miasta, kiedy trzeba było blokować skrzyżowania i jeździć na czerwonych światłach, żeby nie dać się podzielić. Miejscowi nawet widząc motocykl blokujący skrzyzowanie na siłe wciskali się w szpaler, wtedy trzeba było gonić bo prowadzący nie mieli szans na zobaczenie, że ogon gdzieś utknął, i wtedy nerwy puszczały...
Avatar użytkownika
Michał
 
Posty: 246
Dołączył(a): 23 lut 2009, o 22:52
Lokalizacja: Otwock
Imię: Michał
Nazwisko: Korczyk
gadu: 3707329
tlen: 0

Re: Wspomnienia...

Postprzez CzarnyR 3 mar 2009, o 20:49

Kurcze muszę przyznać, że trochę się spociłem czytając to co piszesz :(
Avatar użytkownika
CzarnyR
 
Posty: 55
Dołączył(a): 23 lut 2009, o 13:19
Lokalizacja: Dębica
Imię: Robert
Nazwisko: Undas
gadu: 0
tlen: 0

Re: Wspomnienia...

Postprzez Michał 3 mar 2009, o 21:25

Mam nadzieję, że Cie nie zniechęciłem. Uważam poprostu, że im więcej wiesz na temat tego, jak Rajd wygląda, tym spokojniej go przejedziesz, ponieważ mniej sytuacji będzie w stanie Cię zaskoczyć.

Jak dotąd skupiamy się tylko na negatywnych aspektach Rajdu choć moim zdaniem, w zestawieniu z przegromną masą pozytywów, należą zdecydowanie do mniejszości.

Dla odmiany powiem co najbardziej utkwiło w mojej pamięci -

- cel wyprawy - Memoriał Katyń. Kiedy stanęliśmy pod bramą memoriału ogarnęło mnie uczucie, którego nijak inaczej nie jestem w stanie nazwać, jak tylko szczęśliwe, wzniosłe podniecenie. Oto jesteśmy u celu. I pierwsze wejście na katyńskie mogiły... las, w którym nie śpiewają żadne ptaki, spokój, dreszcze przy każdym kroku wgłąb... Nie myśli się o niczym innym jak tylko o niesamowitym, swoistym sacrum tego miejsca... A co najdziwniejsze, i do tej pory nie potrafię powiedzieć dlaczego, ale po paru godzinach czułem się tam, jakbym był u siebie, chociarz tysiące kilometrów od domu, było mi po prostu dobrze, beztrosko. Teraz kiedy to piszę przechodzą mnie ciarki...
Właśnie dlatego warto... i już nie mogę się doczekać kiedy znów to poczuję...
Avatar użytkownika
Michał
 
Posty: 246
Dołączył(a): 23 lut 2009, o 22:52
Lokalizacja: Otwock
Imię: Michał
Nazwisko: Korczyk
gadu: 3707329
tlen: 0

Re: Wspomnienia...

Postprzez Skała 4 mar 2009, o 19:58

Obiema rekami podpisuje sie pod slowami Michala dotyczacymi wrazen z Katynia. To naprawde metafizyczne przezycie. Moze czasem sa i tacy ktorzy jada na rajd poniewaz jest to najwieksza zorganizowana wyprawa motocyklowa w Polsce (bo to jest trendy). Wiekszosc jednak - w co gleboko wierze - jedzie aby dotknac owego sacrum o ktorym pisze Michal. Poniewaz bylem na rajdzie 3 krotnie musze powiedziec ze gdy znalazlem sie tam poraz pierwszy przezylem to jak by byl to dla mnie chrzest, chrzest tego jakim jestem Polakiem, jakie wartosci sa dla mnie wazne, jak kocham swoj kraj, jak zamierzam mu sluzyc. Czesto odpowiadamy na pytania "jak TAM jest ?". To niezwykle wzniosla chwila kiedy mozemy oddac czesc Naszym oficerom. Mysle ze kazdy z nas czuje sie bardzo dumny ze moze sie zbratac ze wszystkim co Oni reprezentowali a reprezentowali bardzo wiele bo przeciez honor, odwage, tradycje, kulture. Stajemy symbolicznie po Ich stronie przeciwstawiajac sie zbrodni, cynicznej obojetnosci swiata, straszliwej niesprawiedliwosci. Spiewamy Im piesni. Mysle, moze nieskromnie, ze sa z nas dumni. Daje mi to uczucie spelnienia misji.
Nie wszystko mozna przekazac slowami. Musze dodac jeszcze jedna niezwykla rzecz ktora zauwazylem. Na ten rajd jedzie tylko nieznaczny odsetek ludzi przypadkowych. Wiekszosc to ludzie ktorzy kochaja Polske. Nie pluja na flage ani na godlo. Wiekszosc z nich bedzie po rajdzie Twoimi przyjaciolmi na zawsze. W tym kontekscie trudy wyprawy sa absolutnie bez znaczenia. Zyskac mozna o wiele wiecej ...
Avatar użytkownika
Skała
 
Posty: 25
Dołączył(a): 2 mar 2009, o 07:16
Lokalizacja: Niemodlin
Imię: Marek
Nazwisko: Nowak
gadu: 0
tlen: 0

Re: Wspomnienia...

Postprzez Michalinka 5 mar 2009, o 00:40

Skoro mowa o uczuciach związanych z Radem Katyńskim napiszę kilka słów od siebie.
Nie byłam na Rajdzie który opisuje Michał. Niestety... Wiele przyczyn złożyło się na decyzję pozostania w domu.
O wszystkich wydarzeniach rajdowych wiedziałam na bieżąco. Muszę przyznać, że ktoś, kto poznał Was- wszystkich Rajdowiczów, przeżywa wydarzenia razem z Wami. Miałam okazję odprowadzić Rajd do granicy, jednak później musiałam wracać. Droga do domu był bardzo przygnębiająca i w deszczu. po powrocie wyglądało to tak: Codzienne śledzenie trasy, wyszukiwanie i czytanie informacji o miejscach, które Motocykliści odwiedzają. Nerwy- wrócą czy pojadą dalej, wypadek- czy wszystko jest w porządku, deszcz- czy będzie spokojna i bezpieczna jazda... Po powrocie oglądanie zdjęć, rozmowy... Czuje się tak, jak bym byla. Jednak nie da się tego nawet porównać do Waszych wspomnień..
W tym roku wraz z moim wspaniałym Kierowcą jedziemy i tylko jakieś na prawdę ważna sprawa jest w stanie pokrzyżować nam plany. Być może i ja dodam wtedy jakieś wspomnienia z pobytu TAM. Pozdrawiam gorąco.
Avatar użytkownika
Michalinka
 
Posty: 13
Dołączył(a): 26 lut 2009, o 19:12
Lokalizacja: Otwock
Imię: Magdalena
Nazwisko: Kryszkowska
gadu: 3935716
tlen: 0

Re: Wspomnienia...

Postprzez Zielo 13 mar 2009, o 00:01

Wydaje mi się, że jeżeli będziemy wiedzieli jak najwięcej o tych ciężkich sytuacjach przede wszystkim my wszyscy którzy w rajdzie nie brali udziału to informacje takie pomogą nam przeanalizować te sytuacje i tak się przygotować psychicznie aby nie były one sakoczeniem gdy już się pojawią. Niektórzy mogą to potraktować jak opowiadanie filmu przed jego obejżeniem ale ja osobiście lubię jak wiem jakich sytuacji mogę się spodziewać i nie panikować.
Zielo
 
Posty: 91
Dołączył(a): 2 mar 2009, o 21:15
Lokalizacja: Warszawa
Imię: Zbyszek
Nazwisko: Zieliński
gadu: 0
tlen: 0

Następna strona

Powrót do WRAŻENIA UCZESTNIKÓW

Kto przegląda forum

Użytkownicy przeglądający to forum: Brak zalogowanych użytkowników i 2 gości