Oby to WYDARZENIE dotarło do TYCH , którzy GO pragną, a nie

Oby to WYDARZENIE dotarło do TYCH , którzy GO pragną, a nie

Postprzez makuiaku 17 wrz 2013, o 22:12

Oby To WYDARZENIE dotarło do TYCH , którzy Go pragną, a nie wiedzą o TYM !


Drodzy Nasi - Przyjaciele , Motocykliści i Inni napotykani na naszych
ścieżkach i drogach życiowych, trasach i podróżach motocyklowych oraz
również tylko poznanych korespondencyjnie w naszych kontaktach
internetowych chcemy Wam przekazać w związku z n/w linkiem nasze jak ważne
nam osobiście wspomnienia motocyklowe z Tym też WYDARZENIEM związane.
Był to 30 sierpień 2008 roku, z placu Józefa Piłsuckiego rozpoczeliśmy
uroczyście - Pierwszy Etap Międzynarodowego Motocyklowego VIII Rajdu
Katyńskiego z Warszawy do Suchowoli . Po pożegnaniu Warszawy, trasą na
wschód kolumna Rajdowa RK przy pięknej słonecznej pogodzie poprzez Ostrowię
, Zambrów i obok Białegostoku /mego Rodzinnego Miasta/ jechaliśmy do Suchwoli
. Był to drugi już w 2008 roku nasz Rajd po odbytym w końcu Maja
Rajdzie do Danii - " Jak Czarniecki do Poznania . . . " Około 30 km . przed
Białymstokiem włączyła się rezerwa, powinniśmy zatankować benzynę , RK pruł
zdrowo , a ja postanowiłem zatankować paliwo za Białymstokiem w
przyszosowej Stacji - to był niestety poważny BŁĄD - /zasada - jest tankój
zawsze w pierszej napotkanej Stacji paliwowej / piszę to, oby inni tego
nie robili/ , okazało się, że na trasie blisko nie ma stacji, a nasza
rezerwa topniała, Musieliśmy jechać b. wolne w tępie rowerowym daleko
za końcem RK. Dotego szosa wąska i duży ruch Tirów. Zauważyli nas
jadący przed nami motocykliści- dlaczego zostajecie- po poinformowaniu
Ich powiedzieli , że będą mieli nas na oku aż do pierwszej stacji,
która jak się okazało była jeszcze daleko. Ciągle wyprzedzały nas
Tiry, aż jeden z nich w czasie wyprzedzania zaczął zajeżdzać nam drogę
bo z przeciwka jechał inny Tir. My jedziemy jeszcze wolniej, a on też
zwalnia aby tamten z przeciwka mógł go minąc. Jest coraz bliżej nas i
wielkie koła naczepy kręcą się w odległości od mej lewej manetki
około 30cm, jadę po krańcu asfaltu i muszę podjąć próbę zjechania na
b. miękie pobocze żwirowate i wąskie 80cm , a dalej spadek do lasu
niżej 2m. Zjeżdzam z asfaltu ciągle w towarzystwie tych bliskich kół
przekletej naczepy, wolno hamuje aby się zatrzymać w pionie- udaje
się, opieram się stopami o pobocze, a tir prawie ocierając się o nas
-odddala się , a my stoimy w pionie - wielkie dzięki Nasz Boże.Sztywni
oblany zimnym potem, cali i zdrowi, ale wewnątrz szcząśliwi.
Zniknelismy naszym asekurantom , którz zawrócili aby nas odszukać i
dalej jechaliśmy razem i dopiero pod Koryncinem zatankowaliśmy po 75
km- uffff !
Dojechalismy już szczęśliwie do konca Etapu - Suchowoli.
Po noclegu i Owiedzeniu Mamy Księdza Jerzego - Pani Marianny Popiełuszko
i Jej osobistym Błogosławieństwie nas na dalszą drogę wyruszyliśmy na Drugi
Etap RK do Wilna.
​ Kolumna posuwała się do Litwy bez przeszkód, zaczął padać deszczyk, było
mokro , ale my jechaliśm w szyku na tzw. " zakladkę" cały RK na długośc
kilku-set metrów. Dopiero około 40 km przed Wilnem , szosa wyjątkowo
szeroka, zbliżając sie do zaparkowanych po prawej stronie pobocza
litewskich samochodów osobowych nie mieszczących sie na parkingu w głebi
zatoki parkingowej - jadąć w drugim rzędzie motocykli od strony pobocza
zobaczyłem - zaczeła się dziać na moich oczach KOLIZJA - jadącego przed
nami Motockla RK z wyjeżdzającym nagle zaparkowanym na poboczu samochodem
osobowym litewskim - widzę po zderzeniu samochodu z motocyklem -
koziołkujacego motocyklistę i koziołkujący motocykl w poprzek szosy, aby
uniknąć zderzenia skręcam na śliskiej jeżdni w lewo łagodnie ile się da,
tak aby uniknąć położenia się w poślizgu na lewym boku, trochę hamuję aby
nie wpaść w poslizg, po przeleceniu w poprzek szosy, wjeżdzamy na dość
szerokie ale b. miękie pobocze z płytkim rowek, kladziemy się na lewy
bok, motocykl leci dalej /dzięki Bogu /, zagina i niszczy z lewej strony -
gmol, kierunkowskazy, laid- bary, lusterka, szybę, podlogę i odbija się od
pobocza waląc się na prawą strone - niszcząc to samo wszystko z
prawej strony.
My jesteśmy cali, lewe rękawy kurtek i nogawki spodni przetarte do
ciała , ale żyjemy Dzieki Ci Panie Boże, bo niestety Motocyklistę z kolizji
zabiera pogotowie i wieczorem dociera straszna wiadomość - nie udało się
GO uratować
Po , poodginaniu gmoli , dwigni hamulca i zmiany biegów musiałem dosiąść
naszego Intrudera i bez świateł, lustereki tuż za furgonem dojechałem te
40 km do Wilna na podwórko naszego Przyjaciela podziś dzień motocyklisty
Antoniego - Polaka i udaliśmy się na nocleg do sali gimnastycznej w
Miejscowej szkole. Jaki był nocleg i nastrój w śród uczestników RK chyba
nie będę pisał - bo wyobraźnia każdego z Was Przyjaciele najlepiej ten brak
wypełni.
RK-ki w tym i my czekamy - jutra / niedziela/ , co zrobimy ?W programie
był dzień pobytu w Wilnie , spotkania z Polakami i odwiedzenie
przedewszystkim Matki Boskiej Ostrobramskiej, tak się stało, a ja i mój
Przyjaciel Antoni zaczeliśmy robic zakupy zniszczonego osprzetu ,
spawania alumimiewj podłogi i prostowania gmoli , dzwigni i naprawy
-wymiany uszkodzonego osprzetu. Z narzędzi do prostowania gmoli mieliśmy -
siekierę , młotek i konstrukcję stalową podpory zadaszenia wiaty Antoniego -
do godziny 17.00 zakończyliśm- Intruder nadawał się choc troche obolały do
jazdy, pojechaliśmy z Antonim / Jeszcze raz całym sercem dziękuje Ci
przyjacielu nasz -ANTONI !/ samochodem na zaplanowane Spotkanie w
Polskiej Szkole pod Wilnem,na którym była mój Pasarzer - Plecak -
ukochana Żona Jola.
Szkoły były wybudowane na Polecenie jeszcze Komendanta Józefo
Piłsuckiego Polskich
SZKÓŁ na Polskiej Wileńszczyźnie, które do dziś Stoją i spetniajją Swój
polski obowiązek. Oczywiście wszyscy się dowiedzieli ,że jedziemy dalej -
już bez poważniejszych kłopotów po kilkudziesięciu kilometrach jazdy -
litewskie kupione LEWE lusterko wyfruneło i zostało zastąpione przez
lusterko z kosmetyczki mojego Ukochanego PLECACZKA- jak to dobrze mieć za
sobą Plecaczek- ZAWSZE !
Były tez inne podobne zdarzenia, ale to już inna historia być może kiedyś
do nich wróćę, ale teraz na zakończenie chcę Wam moi Drodzy​
uzmysłowić moje odczucia jako katolik i motocyklista, mąż, ojciec i
dziadek/ pięcioro wnucząt/, że to że żyję i mogę podzielić się mymi
przeżyciami z Wami dziś zawdzięczam i będę zawdzięczał tylko Boskiej
Opaczności, jak również otrzymanym
Błogosławieństwem Matki .Błogosławionego Ks. Jerzego Popieluszki
zamieszkującej we wsi Okopy pod Suchą Wolą na naszą dalszą
drogę tak tragiczną pod Wilnem i resztę dalsze trasy VIII RK w 2008r
Suchowola i Sokółka są odwiedzane zawsze przez Rajd Katyśki.
Ostatnio w 2010 roku byłem z MM X RK w Sokółce i już wtedy głośniej
mówiono o Cudzie w Kościele Sokólskim.
Serdecznie pozdrawiamy i zapraszamy na zakończenie Sezonu
Motocyklowego tym razem do Gzietrzwałdu - Jola i Bogumił / Aku i Maku


http://niewiarygodne.pl/gid,15966975,im ... jecie.html

https://picasaweb.google.com/makuiaku/M ... g4K178qFew



/





_________________
makuiaku
 
Posty: 40
Dołączył(a): 29 mar 2009, o 20:36
Lokalizacja: Wrocław - już teraz !- Polska
Imię: Bogumił
Nazwisko: Kubiak /maku/
Wpisz markę posiadanego\ulubionego motocykla: Intruder C 800
gadu: 0
tlen: 0
skype: makuiaku

Powrót do WRAŻENIA UCZESTNIKÓW

Kto przegląda forum

Użytkownicy przeglądający to forum: Brak zalogowanych użytkowników i 1 gość

cron